Jest początek wiosny i zapragnąłem pojechać z muchówką daleko i na duże ryby. Po raz kolejny postanowiłem odwiedzić małą, ale bogatą w ryby Situk River na Alasce. Rzeka ta uchodzi za najbardziej produktywną rzekę Steelheadów w świecie.

Wyjazd został zaplanowany na połowę kwietnia. Kwiecień i maj to okres największego ciągu Steelheadów z oceanu do rzeki. Miejsce pobytu to zaprzyjaźniona stanica wędkarska. Wynajętym samochodem będziemy poruszać się po łowisku. Rzeka jest długości około 25 km, jest zarośnięta i trudno dostępna. Ale to nie problem dla wędkarzy, którzy pragną spotkać się z przygodą jaką na pewno jest wyjazd na koniec świata za rybami. Dodatkowy dreszcz emocji dostarcza fakt, że w tym czasie budzą się niedźwiedzie Grizzly i schodzą z gór nad rzekę za pożywieniem. Niezrażeni, ani niską temperaturą, opadami ani niedźwiedziami wsiadamy do samolotu i lecimy na ryby. Pierwszy etap to przylot do Seattle i nocleg w hotelu. Rano skoro świt wylot na Alaskę. Po przylocie odebranie samochodu i przejazd do stanicy, gorące powitanie i zakwaterowanie. Po wstępnym rozpakowaniu, wyjazd na zakup jedzenia ponieważ śniadania i obiadokolacje będziemy robili sami, a obiady w restauracji.

Następnie wykupienie licencji i drobne zakupy sprzętu wędkarskiego i jesteśmy gotowi od rana wystartować na łowy. Pogoda jest łaskawa, temperatura w dzień to około +10 stopni, rano przymrozek i słaby deszcz.

gallery/yakutat
gallery/banner

Rano, 4:30 pobudka, toaleta, śniadanie i przygotowanie kanapek nad wodę i około 5:30 wyjazd nad wodę. W górnym odcinku parking jest nad samą wodą, natomiast w dolnym biegu rzeki znajduje się oddalony o około 45 minut marszu wyznaczoną ścieżką. W tym miejscu należy zaznaczyć, że oba te miejsca są chętnie odwiedzane przez niedźwiedzie i tam najczęściej dochodzi do ataku na wędkarzy - jak nie ma ryb to i dobry wędkarz :).

gallery/tablica_info

Strategię wędkarską na kolejny dzień ustalamy wspólnie wieczorem.

Łowienie rozpoczęliśmy od łowienia brodząc na dwóch odcinkach do tego przygotowanych przez służby leśne. W krzakach zostały wykonane ścieżki którymi bez problemu można chodzić z rozłożoną wędką.

Rozpoczęcie łowienia padło na górny odcinek i po około trzydziesto-minutowej jeździe samochodem dotarliśmy nad wodę i zaczynamy łowienie.

Poza Steelheadami w rzece jest ładna ryba Dolly Varden Char, która dorasta do ponad sześćdziesięciu centymetrów.

gallery/samochod
gallery/steelhead-3
gallery/ryba-wedka
gallery/lodki
gallery/ryba-talerz

Jeszcze jedno spostrzeżenie, samolotem, którym lecieliśmy z Seattle na Alaskę na 166 pasażerów było 160 wędkarzy. Widok ten za każdym razem wprowadza mnie w zdumienia i przywołuje wspomnienie jak to, kiedyś na rozpoczęcie sezonu trociowego z dworca PKP w Trzebiatowie wychodzili wędkarze, a liczba ich była porównywalna do procesji w Boże Ciało. U nas te czasy już się skończyły i nie wrócą. Tam będą jeszcze trwały, wody są chronione i jest monitorowane pogłowie ryb.

Wyjazd został zaliczony do udanych, a jego uczestnicy zadeklarowali chęć powrotu i kolejnego spotkania z tak licznymi i dużymi rybami.

 

Adam Żmudziński

 

Alaska jeszcze raz

Czerwiec 2016 | Adam Żmudziński

Alaska jeszcze raz

W tym okresie bardzo dobrą przynętą jest mucha imitująca ikrę wykonaną z wełny jak i w postaci koralika. Dobre rezultaty daje łowienie na wszelkiego rodzaje imitacje pijawek. Łowimy również na jigi.

Woda jest krystalicznie czysta, mała i zimna +5 stopni, pada deszcz.

 

Jest pierwsza ryba.

W kolejne dni zmieniamy odcinki rzeki i łowimy również spływając łodzią wiosłowa od górnego parkingu do ujścia rzeki do zatoki. Odcinek ten spływa się łowiąc około 10 do 12 godzin.

Pogoda dopisuje, jest w miarę ciepło od czasu do czasu pada deszcz i co najważniejsze przez okres siedmiu dni wędkowania po około 10 -12 godzin dziennie nie spotkaliśmy się oko w oko z niedźwiedziem.

Podczas pobytu złowiliśmy dużo Steelheadów, które wszystkie wróciły do wody, natomiast Dolly były łowione na kolację.